W każdej nowej powieści staram się odpowiedzieć na ważne pytania, które mnie nurtują – mówi Paweł Jaszczuk w rozmowie  z okazji premiery powieści „Po tej stronie księżyca”.  To wzruszająca i pełna refleksji opowieść o przemijaniu, samotności i niezrealizowanych marzeniach. Stojąc u progu życiowych podsumowań, każdy z mieszkańców domu spokojnej starości Szczęśliwa Przystań próbuje odpowiedzieć na wiele pytań…

Książka rozgrywa się w dwóch przedziałach czasowych – w okresie wojny i współcześnie. Skąd pomysł, by sięgnąć do tematyki wojennej? 

Ta tematyka od zawsze mi towarzyszyła. Wyrastałam na opowieściach z czasów wojny, które godzinami snuła moja prababcia. Czasem bywały zabawne, innym razem groźne, sięgały do rodzinnych doświadczeń z polskiego podziemia i do zwyczajnych, codziennych spraw. Chłonęłam je zamiast bajek i w naturalny sposób przeniosły się na moje zainteresowanie historią. Lubię zderzać przeszłość ze współczesnością. Czas okupacji pojawił się już w moich powieściach „Pod tym samym niebem” i „Na tej samej ziemi” i kusiło mnie, by powtórzyć to w szerszym wymiarze, tak, by historyczna warstwa powieści grała pierwsze skrzypce i stąd „Znajda”.

Innymi słowy ta książka chciała być napisana…

Zdecydowanie tak. Wiele jej scen żyło we mnie od lat. Na przykład do dziś noszę w sobie ogromne emocje, jakich doświadczyłam jeszcze w szkole podstawowej, gdy wybraliśmy się z klasą pod pomnik Martyrologii Dzieci (tzw. Pęknięte Serce) do parku im. Szarych Szeregów w Łodzi. Nauczyciel opowiadał nam o obozie przy Przemysłowej. Wróciłam do domu z myślą, że obowiązkiem kolejnych pokoleń jest czytać o tym i przekazywać tę wiedzę, by nie skazać tamtych dzieci na zapomnienie. W fabule wykorzystałam to wspomnienie, wysyłając bohaterkę pod ten pomnik. To jeden z wielu detali w „Znajdzie”, który zaistniał dlatego, że kiedyś coś bardzo mnie poruszyło i nie dawało o sobie zapomnieć.

Cichym bohaterem książek „Kiecka i krynolina” oraz „Kiecka i tiurniura” jest pewna toaletka. Ona istnieje nie tylko w Pani powieściach…
Śmieszna historia z tą toaletką. Już o niej mówiłam. Kiedy pisze się powieść, wymyślony świat staje przed oczyma. Wiedziałam więc dokładnie, jak ona powinna wyglądać. Książka była już na ukończeniu, kiedy moja córka i jej mąż kupili stary dom. Jego poprzednia właścicielka, starsza już pani, postanowiła przenieść się gdzieś w pobliże swoich dzieci do mniejszego mieszkania. Nie wszystkie meble mogła wziąć ze sobą, więc zaoferowała je moim dzieciom. Był środek pandemii, więc nie mogłam do nich pojechać i wszystko sama obejrzeć. To kawał drogi. Więc oglądałam ten dom na filmach i zdjęciach. Czy wyobrażacie Państwo sobie moje zdziwienie, kiedy na jednym z nich zobaczyłam toaletkę, którą sobie na użytek powieści wymyśliłam?

Bohaterki Pani książek, w większości, nie goszczą w suchych podręcznikach do historii. Bywa, że mignęły w prasowej wzmiance czy pamiętniku. Dzięki Pani powieściom dostają szansę, by przekazać nam coś ważnego… Bohaterowie „Roku bez lata” również należą do tej kategorii?

Tym razem bohaterów wymyśliłam, cała opowieść jest zupełną fikcją, tyle że dzieje się podczas niezwykłych wydarzeń, które naprawdę miały miejsce.

Wydawnictwo Szara Godzina 2017 | Designed By mappo.pl
We use cookies
Szanowny Użytkowniku, informujemy, że serwis korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności. Pliki cookies są niezbędne do możliwości korzystania ze serwisu.